Nareszcie nadszedł ten dzień!!! 7czerwca zebraliśmy się przed budynkiem szkoły już o godz.6.15. Zapakowaliśmy bagaże do autokaru i wyruszyliśmy na długo oczekiwaną 4-dniową wycieczkę. Jechaliśmy dość długo, żeby w końcu dotrzeć do Wieliczki. Tam podzieleni na grupy zwiedziliśmy jedyną w Europie działającą nieprzerwanie od XII wieku Kopalnię Soli Kamiennej. Byliśmy zachwyceni przepiękną kaplicą św. Kingi wykutą w całości w soli. Wieczorem zmęczeni i głodni dotarliśmy do pensjonatu w Białym Dunajcu. Następnego dnia po śniadaniu pojechaliśmy autokarem do Zakopanego. Spotkaliśmy się z panem przewodnikiem, który poprowadził nas Doliną Strążyską pod wodospad Siklawica. Widok zapierał dech w piersiach. Warto było maszerować kilka kilometrów. Po południu wjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym na skocznie narciarskie. Ci, którzy mieli mniej odwagi poszli w tym czasie na lody. Wieczorem odwiedziła nas rodzina góralska, która opowiadała o swoich zwyczajach i życiu codziennym. Zaprezentowała nam regionalne stroje, tańce i muzykę. Chętnie śpiewaliśmy góralskie piosenki. Środa przywitała nas piękną pogodą. Cieszyliśmy się, bo tego dnia jechaliśmy na baseny termalne do Chochołowa. Szaleństwo trwało 3 godziny.
Niektórzy skorzystali ze wszystkich atrakcji na terenie aquaparku. Długi pobyt w wodzie pobudził apetyt i tego dnia obiad w całości zniknął ze stołów. Po południu kolejny raz byliśmy w Zakopanem. Kolejką szynową wjechaliśmy na Gubałówkę. Z wysokości 1122m. podziwialiśmy piękną panoramę Tatr i Zakopanego, skąpanego w popołudniowym słońcu. Na Krupówkch – największym deptaku Zakopanego było szaleństwo wśród straganów w poszukiwaniu pamiątek. Wieczorem odwiedziła nas pani Kasia – mieszkanka Zakopanego i opowiedziała wszystko, co wiąże się z wyrobem oscypków. Była także degustacja i zakupy. Ostatni dzień wycieczki był dniem najbardziej oczekiwanym. Przed nami…………Energylandia!!! Zjedliśmy smaczne śniadanko i ruszyliśmy w drogę. Na obszarze 26 hektarów zamontowano ok. 30 rodzajów urządzeń i różnych atrakcji – kino 7D, sceny widowiskowe. Choć pobyt trwał 6 godzin, dla niektórych i tak był to czas za krótki. Cali i zdrowi wróciliśmy do domu o godz. 23. Zmęczenie, ale i radość było widać na buziach wszystkich uczestników – od maluchów po najstarszych. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku też gdzieś pojedziemy i poznamy inny, ciekawy zakątek Polski.